Kariera w bankowości od doradcy klienta do analityka finansowego jakie szkolenia pomagają

0
11
Rate this post

Z artykuły dowiesz się:

Punkt wyjścia – jak wygląda kariera w bankowości od środka

Rzeczywiste stanowiska „na linii”: doradca klienta, opiekun klienta, kasjer, specjalista ds. sprzedaży

Początek kariery w bankowości najczęściej oznacza pracę na tzw. „linii frontu”, czyli w oddziale lub w contact center. To stanowiska, na których jest bezpośredni kontakt z klientem, sprzedaż produktów i bieżąca obsługa. Typowe nazwy to: doradca klienta indywidualnego, opiekun klienta, kasjer walutowo–złotowy, specjalista ds. obsługi klienta czy specjalista ds. sprzedaży produktów bankowych.

Zakres obowiązków bywa różny, ale zwykle obejmuje: obsługę gotówkową, zakładanie kont osobistych i firmowych, sprzedaż kart, lokat, kont oszczędnościowych, czasem prostych kredytów konsumenckich. Na tym etapie liczy się komunikacja, organizacja pracy, wyniki sprzedażowe i podstawowe zrozumienie produktów bankowych. Analiza finansowa jest szczątkowa – dotyczy prostego sprawdzenia zdolności kredytowej, kompletności dokumentów i zgodności z procedurą.

To stanowiska relatywnie łatwo dostępne dla osób bez dużego doświadczenia w finansach. Z perspektywy ścieżki „doradca klienta → analityk finansowy” są bardzo dobrym punktem startu, bo pozwalają zrozumieć, jak naprawdę „żyje” klient banku oraz jak wygląda proces kredytowy od strony dokumentów i praktyki, a nie tylko teorii z podręcznika.

Pierwsze „biurowe” szczeble: młodszy specjalista, asystent analityka, back office

Kolejny etap to przejście z czysto sprzedażowej roli na stanowiska bardziej „biurowe”. W strukturach banku pojawiają się takie funkcje, jak: młodszy specjalista ds. oceny ryzyka kredytowego, asystent analityka kredytowego, specjalista ds. wsparcia sprzedaży, back office kredytowy. Czasem formalnie dalej jest to „specjalista” w oddziale, ale zakres obowiązków powoli przesuwa się w stronę analizy, kompletowania i weryfikacji dokumentów.

Na tym poziomie pojawia się więcej pracy z: zaświadczeniami o dochodach, PIT-ami, wyciągami bankowymi, dokumentami firmowymi (KRS, CEIDG, NIP, REGON), umowami. Pracownik uczy się rozumieć, co jest „twardym” dowodem dochodu, jak rozpoznać niespójności w dokumentach oraz kiedy poprosić klienta o wyjaśnienia lub dodatkowe załączniki. To wciąż nie jest pełna analiza finansowa, ale już fundament pod późniejszą ocenę ryzyka kredytowego.

Osoby myślące o ścieżce analitycznej powinny celować w takie role jak najszybciej – choćby w formie części obowiązków doradcy klienta. Dobrym sygnałem jest moment, w którym przełożony zaczyna kierować „trudniejsze wnioski kredytowe” właśnie do ciebie, bo potrafisz lepiej poradzić sobie z dokumentacją i nietypowymi sytuacjami.

Docelowe role analityczne: analityk kredytowy, analityk finansowy, analityk ryzyka

Analityk kredytowy to najczęstszy „naturalny” krok z doradcy klienta. Może pracować przy klientach indywidualnych (hipoteki, większe kredyty gotówkowe), MŚP lub dużych przedsiębiorstwach. Jego zadaniem jest ocena zdolności kredytowej, analiza sprawozdań finansowych, ocena ryzyk, przygotowanie rekomendacji kredytowej oraz współpraca z biznesem (sprzedażą) przy negocjowaniu warunków finansowania.

Analityk finansowy w banku może oznaczać kilka różnych funkcji: analizę finansową klientów (np. firm), analizę wewnętrzną (budżetowanie, controlling, analiza rentowności produktów, raportowanie zarządcze) albo analizy inwestycyjne. W każdym przypadku potrzebne są mocne podstawy z finansów, rachunkowości oraz narzędzi analitycznych (Excel, czasem SQL, narzędzia BI).

Analityk ryzyka skupia się na szerszym spojrzeniu: polityce kredytowej, modelach scoringowych, portfelu kredytów, zgodności z rekomendacjami KNF i regulacjami wewnętrznymi banku. Ten kierunek jest zwykle kolejnym etapem po doświadczeniu w analizie pojedynczych klientów, choć zdarzają się ścieżki bezpośrednie z back office lub z danych (data analyst / risk data analyst).

Typowe ścieżki awansu w dużych i mniejszych bankach

W dużych bankach ścieżka kariery bywa klarowna, ale też bardziej sformalizowana. Typowy schemat wygląda tak:

  • doradca klienta / kasjer – okres nauki produktów i procesów,
  • starszy doradca / specjalista – większa samodzielność, trudniejsze sprawy,
  • młodszy analityk / asystent analityka – przeniesienie ciężaru pracy z obsługi klienta na analizę,
  • analityk – pełna odpowiedzialność za oceny kredytowe lub analizy finansowe,
  • starszy analityk / ekspert – najbardziej skomplikowane przypadki, mentoring młodszych pracowników.

W mniejszych bankach i bankach spółdzielczych nazwy stanowisk mogą być mniej rozbudowane, ale za to jedna rola łączy często kilka funkcji. Doradca klienta bywa jednocześnie osobą, która przygotowuje prostą ocenę ryzyka kredytowego. Dzięki temu szybciej można „dotknąć” analizy, choć nie zawsze w tak uporządkowany sposób jak w korporacji.

Dla osoby, która celuje w rolę analityka finansowego, kluczowe jest świadome planowanie: na jakim etapie „front office” zamienić na „back office” lub analitykę, jakie szkolenia przyspieszą ten przeskok i jak używać obecnej roli doradcy jako trampoliny, a nie ślepego zaułka.

Kompetencje doradcy klienta, które są bazą dla analityka

Umiejętności sprzedażowe i obsługowe – fundament komunikacji z biznesem

Doradca klienta uczy się czegoś, czego wielu analitykom brakuje: sensownej rozmowy z ludźmi spoza działu analiz. Na stanowisku analitycznym kontakt z klientem jest mniejszy, ale ciągle trzeba umieć rozmawiać z doradcą biznesowym, kierownikiem oddziału, menedżerem sprzedaży czy czasem z samym klientem (szczególnie firmowym).

Takie kompetencje jak badanie potrzeb, zadawanie pytań otwartych, parafrazowanie czy proste wyjaśnianie skomplikowanych rzeczy przydają się w sytuacjach, gdy trzeba dopytać o źródło przychodów klienta, wyjaśnić nietypowe przepływy na rachunku czy przedyskutować z doradcą strukturyzację finansowania. Osoba, która wcześniej pracowała z klientem, sprawniej „tłumaczy” język biznesu na język liczb i odwrotnie.

W praktyce dobrze rozwinięte umiejętności sprzedażowe ułatwiają też… obronę swoich rekomendacji. Analityk musi czasem odmówić kredytu lub postawić surowe warunki. Umiejętność argumentacji, prezentowania faktów i jednoczesnego zachowania relacji z działem sprzedaży to coś, co wynosi się z sali obsługi klienta, nie z podręcznika do finansów.

Zrozumienie produktów bankowych na poziomie praktycznym

Doradca klienta bardzo szybko poznaje „od podszewki” podstawowe produkty bankowe: konta, karty, limity w rachunku, kredyty gotówkowe, hipoteczne, małe linie kredytowe dla firm, leasing, factoring, depozyty. Wie, jak naprawdę są używane przez klientów, które parametry są dla nich istotne, a które istnieją tylko „na papierze”.

Dla analityka finansowego lub kredytowego to ogromne ułatwienie. Analiza ryzyka kredytowego to nie tylko liczby, ale zrozumienie do czego klient potrzebuje finansowania i jak będzie nim zarządzał. Osoba, która widziała dziesiątki czy setki realnych przypadków w oddziale, lepiej „czuje”, gdzie pojawi się problem ze spłatą, jakie produkty są bardziej „wrażliwe” na kryzys finansowy klienta, jakie zabezpieczenia są faktycznie egzekwowalne.

Szkolenia produktowe, które na początku wydają się stricte sprzedażowe, przy odpowiednim nastawieniu można wykorzystać jako praktyczną naukę konstrukcji finansowych. Warto notować sobie, jakie elementy mają wpływ na ryzyko: typ oprocentowania, okres kredytowania, rodzaj zabezpieczenia, waluta, powiązanie z innymi produktami klienta.

Podstawowa praca z dokumentami finansowymi klientów

Już jako doradca klienta masz styczność z dokumentami potwierdzającymi dochody i sytuację finansową: zaświadczenia o zatrudnieniu, umowy o pracę, umowy cywilnoprawne, PIT-11, PIT-37, wyciągi bankowe, czasem proste KPiR czy zestawienia kosztów. Przy klientach firmowych pojawiają się dodatkowo faktury, umowy, wyciągi z rachunku firmowego.

Na początku rola doradcy sprowadza się do sprawdzenia, czy dokumenty są „kompletne” w rozumieniu procedury. Jednak uważny doradca zaczyna łączyć fakty: jakie źródło dochodu jest bardziej stabilne, gdzie dochody są „sezonowe”, kiedy deklarowane zarobki nie mają pokrycia w transakcjach na rachunku. To już pierwszy krok do myślenia jak analityk, a nie tylko „zbieracz dokumentów”.

Analiza finansowa później idzie znacznie głębiej, ale bez tej wrażliwości na jakość dokumentów i niespójności łatwo popełnić kosztowny błąd. Szkolenia dla doradców klienta rzadko wchodzą w zaawansowaną analizę, jednak można z nich wyciągnąć nawyk uważnego czytania dokumentów i zadawania klientowi precyzyjnych pytań uzupełniających.

Co z tych kompetencji realnie przydaje się w analizie finansowej i ocenie ryzyka

Przy zmianie roli na analityczną największe znaczenie mają:

  • umiejętność jasnego zadawania pytań – do doradców, księgowych, klientów,
  • opanowanie procesów kredytowych – wiesz, jak wniosek „płynie” i gdzie zwykle się blokuje,
  • praktyczna znajomość zachowań klientów – kiedy deklaracje rozmijają się z rzeczywistością,
  • nawyk dokumentowania decyzji – notatki, uzasadnienia, komunikacja e-mailowa.

Te elementy trudno „douczyć się” z kursów online. Zdobywa się je właśnie jako doradca klienta. Do pełnego przeskoku na analityka finansowego brakuje jeszcze twardej wiedzy finansowej i narzędzi – i to jest obszar, który trzeba świadomie uzupełnić szkoleniami.

Mężczyzna w garniturze uśmiecha się, trzymając kartę kredytową
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Czego brakuje doradcy, by zostać analitykiem – luka kompetencyjna

Analiza sprawozdań finansowych i cash flow na poziomie eksperckim

Doradca klienta zwykle potrafi odczytać podstawowe informacje z zaświadczenia o zarobkach czy prostego PIT-u. Analityk finansowy musi iść znacznie dalej: czytać i interpretować bilans, rachunek zysków i strat, rachunek przepływów pieniężnych, rozumieć zmiany w kapitale własnym, strukturę zadłużenia, wskaźniki rentowności i płynności.

Luka kompetencyjna jest wyraźna szczególnie przy klientach firmowych. Na etapie doradcy klienta wiele osób nie miało w ogóle kontaktu z pełnym sprawozdaniem finansowym. Tymczasem w analizie kredytowej firmy trzeba umieć powiązać ruchy w bilansie z wynikami na rachunku zysków i strat, wychwycić manipulacje typu „upiększanie wyniku” czy niepokojące zmiany w strukturze majątku.

Bez ukierunkowanych szkoleń z analizy finansowej sprawozdań nawet bardzo doświadczony doradca będzie miał trudność z przeskokiem do roli analityka, który samodzielnie rekomenduje finansowanie na setki tysięcy czy miliony złotych. To pierwszy obszar, w który opłaca się inwestować czas i pieniądze.

Modelowanie finansowe, praca na danych, Excel w wersji „analityk”

Na stanowiskach sprzedażowych korzysta się z Excela raczej w ograniczonym zakresie: proste tabele, sumy, ewentualnie filtrowanie. W pracy analityka finansowego Excel (lub inny arkusz kalkulacyjny) staje się podstawowym narzędziem pracy. Chodzi nie tylko o obliczanie zdolności kredytowej, ale o tworzenie scenariuszy, budowanie modeli finansowych, analizę portfela kredytowego czy przygotowywanie raportów dla zarządu.

Luka dotyczy znajomości funkcji (wyszukiwanie, warunki, funkcje tekstowe, daty), tabel przestawnych, wykresów, a także logiki budowania modeli: linkowanie arkuszy, przejrzyste formuły, możliwość szybkiej aktualizacji danych. Bez tego trudno jest utrzymać tempo pracy analityka – szczególnie w dużym banku, gdzie liczba spraw i raportów jest duża.

Do tego dochodzi praca na większych zbiorach danych: eksportach z systemów bankowych, bazach klientów, plikach CSV. Coraz częściej pojawia się też SQL lub narzędzia BI (np. Power BI), szczególnie w działach ryzyka i raportowania. Dla doradcy klienta to zupełnie nowy świat, który trzeba oswoić krok po kroku.

Znajomość przepisów: prawo bankowe, rekomendacje KNF, podstawy rachunkowości i podatków

Doradca klienta zna procedury bankowe w takim zakresie, w jakim pozwalają mu sprzedawać produkty i obsługiwać klientów zgodnie z wymaganiami compliance. Rola analityczna wymaga dużo szerszego spojrzenia: rozumienia regulacji, na których te procedury się opierają. Chodzi przede wszystkim o prawo bankowe, rekomendacje KNF (np. Rekomendacja S dla kredytów hipotecznych, T dla zarządzania ryzykiem detalicznym), wybrane elementy prawa cywilnego i gospodarczego, a także podstawy prawa podatkowego.

Umiejętność czytania procedur i regulacji „ze zrozumieniem”

Przeskok z doradcy na analityka wymaga innego podejścia do procedur. Doradca zwykle traktuje je jak „checklistę do odhaczenia”. Analityk musi rozumieć, dlaczego procedura wygląda tak, a nie inaczej, jaki jest jej cel i gdzie są granice elastyczności. To oznacza samodzielne sięganie do rekomendacji KNF, ustaw czy wewnętrznych regulaminów i wyciąganie z nich praktycznych wniosków.

Bez tego trudno podejmować decyzje w trudniejszych przypadkach, które nie mieszczą się w schemacie. Analityk, który widzi tylko ekran systemu i pole „TAK/NIE”, zawsze będzie zależny od kogoś bardziej doświadczonego. Czytanie regulacji nie jest pasjonujące, ale szybko podnosi „pułap” samodzielności, a co za tym idzie – atrakcyjność na rynku pracy.

Myślenie portfelowe i podejście do ryzyka w skali całego banku

Doradca patrzy głównie na pojedynczego klienta i swoją sprzedaż. Analityk finansowy zaczyna myśleć portfelem: jak dana decyzja wpłynie na jakość całego portfela kredytowego, koncentrację na konkretnych branżach, ekspozycję na ryzyko stopy procentowej czy walutowe. To zupełnie inna perspektywa.

Brak takiego spojrzenia powoduje, że analityk „klepie” pojedyncze wnioski, ale nie rozumie decyzji polityki kredytowej banku. Szkolenia z zarządzania ryzykiem portfelowym, prezentacje z departamentu ryzyka, raporty kwartalne – to wszystko pomaga wyjść poza perspektywę pojedynczej sprawy i zacząć rozumieć, dlaczego bank zmienia podejście do np. branży budowlanej czy finansowania nieruchomości.

Tani i szybki start – szkolenia wewnętrzne i zasoby banku

Wykorzystanie szkoleń produktowych i kredytowych „ponad program”

Większość banków ma rozbudowane szkolenia wewnętrzne: produktowe, procesowe, systemowe. Oficjalnie służą zwiększeniu sprzedaży i poprawie jakości obsługi. Dla osoby celującej w rolę analityka to darmowa (lub prawie darmowa) baza wiedzy – pod warunkiem, że zacznie się słuchać ich w innym trybie.

Na szkoleniach o kredytach hipotecznych, gotówkowych czy firmowych warto pytać o:

  • logikę decyzji kredytowych i uproszczone modele scoringowe,
  • kluczowe parametry ryzyka danego produktu (LTV, DSTI, branża, rodzaj zabezpieczenia),
  • typowe powody odrzucenia wniosków oraz przykłady „czerwonych flag”,
  • interpretację wskaźników, które system wypluwa doradcy w decyzji wstępnej.

Zamiast notować tylko informacje pod kątem sprzedaży, opłaca się robić własne notatki „z perspektywy ryzyka”: co zwiększa prawdopodobieństwo niespłacenia, gdzie bank jest szczególnie ostrożny, które warunki są negocjowalne, a które twarde.

Intranet, bazy wiedzy i materiały z departamentu ryzyka

Spora część wiedzy analitycznej już dziś leży w intranecie banku: prezentacje z aktualizacji polityki kredytowej, komentarze do rekomendacji KNF, materiały z wdrożeń nowych produktów, raporty z wynikami portfela. Mało kto je czyta, bo nie są „obowiązkowe”. Właśnie tam kryje się tani i szybki sposób na zbudowanie backgroundu teoretyczno-praktycznego.

Dobrym nawykiem jest:

  • regularne przeglądanie komunikatów departamentu ryzyka i compliance,
  • zapisywanie sobie linków do kluczowych dokumentów (polityki kredytowe, wytyczne dot. branż),
  • prośba do przełożonego o dostęp do materiałów dla analityków (często nie ma formalnej blokady, po prostu nikt o to nie prosi).

Takie materiały są szyte dokładnie pod specyfikę danego banku, więc dają przewagę nad generystycznymi kursami z internetu. Wymagają za to samodzielnej pracy i cierpliwości.

Shadowing i nieformalne „mikromentoringi” z analitykami

Najtańsze (bo darmowe) i najszybsze źródło wiedzy to… koledzy z działu analiz. W wielu bankach analitycy są przeciążeni, ale jeśli usłyszą, że ktoś z doradców konkretnie myśli o przejściu do nich, często chętnie pokażą kilka case’ów. Zamiast ogólnego „chciałbym się czegoś nauczyć”, lepiej zapytać:

  • jak wygląda pełen cykl analizy jednej sprawy – od wniosku po rekomendację,
  • które dokumenty są dla nich kluczowe, a które tylko „do teczki”,
  • jakie błędy doradców najbardziej spowalniają ich pracę.

Dobrym krokiem jest poproszenie przełożonego o możliwość krótkiego „shadowingu”: dzień lub kilka godzin, gdy można usiąść obok analityka i zobaczyć, jak pracuje na systemie i dokumentach. W dużych organizacjach są czasem formalne programy rotacyjne – jeśli nie, można wynegocjować takie rozwiązanie na poziomie oddziału i regionu.

Zbliżenie na szczelinę bankomatu z oznaczeniem kierunku wkładania karty
Źródło: Pexels | Autor: MART PRODUCTION

Podstawy finansów i rachunkowości – jaki poziom jest naprawdę potrzebny

Minimum teoretyczne, bez którego trudno ruszyć dalej

Nie trzeba kończyć pełnych studiów z rachunkowości, żeby zacząć jako analityk finansowy w banku. Potrzebny jest jednak poziom, który pozwoli swobodnie poruszać się po sprawozdaniach finansowych i wskaźnikach. W praktyce oznacza to:

  • rozumienie konstrukcji bilansu, rachunku zysków i strat, przepływów pieniężnych,
  • umiejętność obliczenia i zinterpretowania podstawowych wskaźników (płynność, zadłużenie, rentowność, rotacje),
  • świadomość różnic między wynikiem księgowym, podatkowym i cash flow,
  • zrozumienie wpływu amortyzacji, rezerw, odpisów aktualizujących.

Taki poziom można osiągnąć kursami online za kilkaset złotych rozłożonymi w czasie lub samodzielną nauką z podręczników i materiałów uczelnianych (często dostępnych w wersji elektronicznej). Kluczem jest systematyczna praca na prawdziwych sprawozdaniach, nie tylko na uproszczonych przykładach z książki.

Skąd brać praktyczne materiały do nauki analizy finansowej

Zamiast kupować drogie programy szkoleniowe, można wykorzystać darmowe źródła danych. Sprawozdania finansowe spółek są dostępne w KRS lub na stronach spółek giełdowych. Wystarczy wybrać kilka firm z różnych branż i samodzielnie:

  • policzyć podstawowe wskaźniki,
  • porównać 2–3 kolejne lata,
  • zastanowić się, jak zmiany w bilansie przełożyły się na rachunek wyników i cash flow.

Tego typu ćwiczenia są bliższe realnej pracy analityka niż „testowe” zestawienia z kursów. Przy okazji można je później pokazać na rozmowie rekrutacyjnej jako dowód, że to nie jest tylko teoretyczne zainteresowanie.

Jak głęboko wchodzić w rachunkowość i podatki

Doradca, który myśli o analizie, często boi się, że musi „ogarnąć całe prawo podatkowe i ustawę o rachunkowości”. Nie ma takiej potrzeby. W większości ról analitycznych w banku wystarczy:

  • rozumieć podstawowe różnice między KPiR, ryczałtem a pełną księgowością,
  • wiedzieć, jak typowe koszty i przychody wpływają na wynik i podatki,
  • znać główne zasady ujmowania środków trwałych, zapasów, należności,
  • mieć ogólne pojęcie o podatku VAT i CIT w kontekście zdolności kredytowej.

Głębsza znajomość przepisów przydaje się bardziej w wyspecjalizowanych rolach (np. analiza dużych korporacji, strukturyzowanie transakcji). Na początek lepszym stosunkiem „efekt do wysiłku” jest solidne opanowanie sprawozdań finansowych i wskaźników, a dopiero później dokładanie niuansów podatkowych.

Excel, PowerPoint i narzędzia analityczne – praktyczne minimum

Poziom Excela, który otwiera drzwi do rekrutacji

Większość ogłoszeń na analityka w banku zawiera frazę „bardzo dobra znajomość Excela”. W praktyce oznacza to zazwyczaj:

  • swobodne korzystanie z funkcji logicznych (JEŻELI, ORAZ, LUB), wyszukujących (WYSZUKAJ.PIONOWO/XLOOKUP), agregujących (SUMA.JEŻELI, LICZ.JEŻELI),
  • umiejętność budowania przejrzystych arkuszy z podziałem na dane wejściowe, obliczenia i wyniki,
  • praca z tabelami przestawnymi i prostymi wykresami,
  • podstawy formatowania warunkowego i sprawdzania poprawności danych.

Do tego dochodzi „miękka” umiejętność: porządek w plikach i nazywanie zakładek tak, by inna osoba mogła łatwo się w tym odnaleźć. To ma duże znaczenie w działach, gdzie kilka osób pracuje na jednym modelu.

Tanie sposoby na naukę Excela w wersji „analitycznej”

Zamiast inwestować od razu w drogie szkolenia stacjonarne, można zacząć od:

  • darmowych kursów online (YouTube, platformy MOOC) nastawionych na case’y biznesowe,
  • zastosowania Excela do własnych zadań w pracy doradcy: analizy sprzedaży, planowania targetów, prostego raportowania,
  • odtwarzania prostych modeli znalezionych w internecie (np. prognoza sprzedaży, analiza rentowności).

Największy postęp daje połączenie kursu z bieżącą pracą – zamiast liczyć coś ręcznie lub w kalkulatorze, lepiej „zmusić się” do zrobienia tego w Excelu. Po kilku tygodniach poziom rośnie automatycznie, bez siedzenia godzinami na abstrakcyjnych zadaniach.

PowerPoint i prezentacja wyników analizy

Analityk finansowy nie tylko liczy, ale też prezentuje wyniki swojej pracy menedżerom, komitetom kredytowym czy sprzedawcom. Tutaj pojawia się rola PowerPointa lub innego narzędzia do prezentacji. Nie chodzi o fajerwerki graficzne, tylko o:

  • umiejętność streszczenia złożonej analizy na 3–5 czytelnych slajdach,
  • dobór kluczowych wykresów i liczb zamiast zalewania odbiorcy tabelami,
  • jasne rozróżnienie między faktami (dane) a opinią/interpretacją.

Te umiejętności można rozwijać już jako doradca: przygotowując krótkie prezentacje wyników oddziału, propozycje rozwiązań dla większych klientów czy podsumowania kampanii sprzedażowych. To trening w komunikowaniu liczb w zrozumiały sposób, który później procentuje w roli analitycznej.

SQL, Power BI, narzędzia BI – kiedy faktycznie się przydają

W ogłoszeniach coraz częściej pojawia się SQL, Power BI lub inne narzędzia klasy Business Intelligence. Nie są konieczne w każdej roli analitycznej, ale znacząco zwiększają mobilność zawodową – szczególnie jeśli myślisz o przejściu kiedyś do analizy portfelowej, ryzyka modeli czy raportowania zarządczego.

Dobrym, budżetowym podejściem jest:

  • zacząć od darmowego kursu SQL nastawionego na czytanie i modyfikowanie prostych zapytań,
  • poeksperymentować z Power BI lub innym darmowym narzędziem na własnych danych (np. sprzedaż oddziału, statystyki własnych klientów – oczywiście w formie zanonimizowanej),
  • użyć tych narzędzi choć raz do przygotowania realnego raportu dla przełożonego, zamiast klasycznego Excela.

Nie ma sensu od razu wchodzić w zaawansowane modele danych czy skomplikowane dashboardy. Na początek wystarczy, że potrafisz pobrać dane, oczyścić je i pokazać w kilku sensownych wizualizacjach.

Kobieta dyskutuje podczas spotkania biznesowego w biurze
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Specjalistyczne szkolenia bankowe i finansowe, które realnie pomagają

Szkolenia z analizy kredytowej klientów indywidualnych i MŚP

Najbardziej „w punkt” dla doradcy celującego w analitykę są kursy z analizy kredytowej detalicznej i małych firm. Często oferują je same banki (wewnętrznie) albo firmy szkoleniowe obsługujące sektor finansowy. W praktyce przydają się te, które zawierają:

  • pracę na prawdziwych dokumentach: PIT-y, KPiR, uproszczone sprawozdania,
  • case’y decyzyjne: na podstawie danych trzeba wydać rekomendację,
  • elementy polityki kredytowej – różne poziomy ryzyka, branże, zabezpieczenia.

Jeśli bank oferuje taki kurs wewnętrznie, zwykle jest on darmowy lub bardzo tani dla pracownika. To jeden z najlepszych stosunków „koszt–efekt”, bo wiedza jest od razu dopasowana do specyfiki instytucji, w której pracujesz.

Warsztaty z analizy sprawozdań finansowych na poziomie praktycznym

Na rynku jest dużo kursów z analizy finansowej, ale nie każdy ma sens z perspektywy bankowości. Przy wyborze warto sprawdzić program i szukać takich elementów jak:

  • analiza branżowa i cykliczność biznesu,
  • rozpoznawanie „upiększania” sprawozdań (np. kreatywne ujmowanie kosztów, manipulacja zapasami),
  • podejście „bankowe”: jak wskaźniki przekładają się na decyzję kredytową i warunki finansowania.

Programy typu „credit academy” i ścieżki eksperckie w bankach

Większe banki często mają własne „akademie kredytowe” lub ścieżki eksperckie dla doradców, którzy chcą się rozwijać w analizie. Z zewnątrz nie zawsze są widoczne, bo komunikowane są głównie wewnętrznie. W praktyce wyglądają jak cykl szkoleń i warsztatów połączony z zadaniami w miejscu pracy. Najczęściej obejmują:

  • cykl modułów z analizy finansowej i kredytowej,
  • shadowing analityków – udział w przygotowywaniu realnych wniosków,
  • krótki „staż” w dziale ryzyka lub analiz, często bez formalnej zmiany stanowiska na początku.

To jedna z najbardziej efektywnych dróg dojścia do roli analityka, bo uczysz się dokładnie tego, co jest potrzebne w danym banku. Minusem bywa ograniczona liczba miejsc i konieczność wcześniejszych dobrych wyników sprzedażowych, ale koszt finansowy zwykle jest zerowy.

Szkolenia z ryzyka kredytowego i regulacji (KNF, MSSF)

Przy przejściu z doradztwa do analizy często zderza się z językiem regulacyjnym: rekomendacje KNF, MSSF 9, normy ostrożnościowe. Nie trzeba znać każdego paragrafu, ale ogólny obraz ułatwia rozmowę z ryzykiem i zrozumienie polityk kredytowych. Dobrze dobrane szkolenie z ryzyka kredytowego na poziomie podstawowym pomoże „poskładać” te elementy bez czytania setek stron regulacji.

Podczas wyboru kursu lepiej szukać takich, gdzie prowadzący mają doświadczenie w banku, a nie tylko w firmie szkoleniowej. Zwykle mniej teorii, więcej przykładów typu: „dlaczego dla tej branży limitujemy ekspozycję”, „czemu ten typ zabezpieczenia nie liczy się w całości do LTV”. To są rzeczy, które później mocno upraszczają codzienną pracę analityka.

Specjalistyczne nisze: leasing, faktoring, project finance

Doradca, który chce się wyróżnić, może wejść w jedną z nisz: leasing, faktoring, finansowanie inwestycyjne. Tu szkolenia są często krótsze, ale bardziej „mięsiste”, bo skupiają się na konkretnej linii biznesu. Przykładowo, kurs z analizy klientów leasingowych skupia się na:

  • specyfice zabezpieczenia (przedmiot leasingu),
  • analizie przepływów z konkretnej inwestycji,
  • ocenie ryzyka branżowego przy finansowaniu maszyn, samochodów czy sprzętu specjalistycznego.

Taka nisza bywa dobrym skrótem kariery: łatwiej zostać analitykiem w wyspecjalizowanej jednostce niż w głównym „dziale analiz korporacyjnych”, gdzie konkurencja jest większa. Z punktu widzenia czasu i kosztu nauki – to często lepszy bilans niż próba ogarnięcia całego świata finansowania korporacyjnego naraz.

Certyfikaty i kwalifikacje – co jest „must have”, a co „nice to have”

Certyfikaty wewnętrzne i branżowe „niskokosztowe”

Zanim pojawi się pokusa robienia drogich, międzynarodowych kwalifikacji, rozsądnie jest wykorzystać tańsze opcje. Na polskim rynku funkcjonują krótsze programy certyfikacyjne z analizy finansowej, ryzyka kredytowego czy bankowości, często prowadzone przez:

  • instytucje branżowe (np. stowarzyszenia bankowe),
  • uczelnie we współpracy z bankami,
  • firmy szkoleniowe wyspecjalizowane w sektorze finansowym.

Takie programy trwają zwykle kilka–kilkanaście dni roboczych, są rozłożone w czasie i kosztują znacznie mniej niż wieloletnie kwalifikacje międzynarodowe. W CV wyglądają dobrze, bo pokazują ukierunkowanie na bankowość, a jednocześnie nie „zjadają” całego budżetu szkoleniowego na kilka lat.

CFA, ACCA i spółka – kiedy to ma sens w bankowości

Popularne certyfikaty typu CFA czy ACCA są bardzo wymagające czasowo i finansowo. Dają dużą wartość, ale nie zawsze wprost przekładają się na codzienną pracę analityka kredytowego w banku detalicznym czy MŚP. Opłacalność rośnie, gdy celem są:

  • działy analiz korporacyjnych dużych firm,
  • rynek kapitałowy, inwestycje, asset management,
  • międzynarodowe struktury banków i praca w zagranicznych centrach.

Dla doradcy myślącego o pierwszej roli analitycznej w banku lepszą ścieżką jest najpierw zbudowanie praktyki na sprawozdaniach i szkoleniach „szytych pod bankowość”. Duży certyfikat ma największy sens, gdy już wiadomo, że finansowa ścieżka to wybór na wiele lat i że będzie realnie wykorzystywany w docelowej roli.

Certyfikaty z Excela, SQL i narzędzi BI

W obszarze narzędzi analitycznych istnieje pokusa zbierania wielu „odznak” z różnych platform e-learningowych. Z perspektywy rekrutera bardziej liczy się realna umiejętność niż sam certyfikat, ale kilka z nich może być przydatnych jako dowód formalny. Najpraktyczniejsze są:

  • certyfikaty z zaawansowanego Excela nastawione na biznes,
  • podstawowe certyfikaty SQL (praktyczne, z zadaniami na bazach danych),
  • kursy z Power BI kończące się projektem lub minidashboardem.

Kluczowe, by za takim certyfikatem szedł portfolio efektów – kilka plików, dashboardów czy zapytań, które można pokazać i omówić. To robi większe wrażenie niż sama ikonka certyfikatu w profilu.

„Must have” na początek vs „nice to have” w perspektywie 3–5 lat

Patrząc strice pod kątem zmiany z doradcy na analityka, jako absolutne minimum wystarczą:

  • solidne podstawy analizy finansowej (potwierdzone choćby krótkim certyfikatem lub ukończonym kursem),
  • umiejętność pracy w Excelu udokumentowana projektami (niekoniecznie formalnym certyfikatem),
  • uczestnictwo w wewnętrznych szkoleniach z analizy kredytowej w banku.

Do kategorii „nice to have” na później można wrzucić większe kwalifikacje (CFA, ACCA) oraz zaawansowane programy z ryzyka portfelowego czy modelowania. Warto je rozważyć, gdy podstawowa zmiana roli jest już załatwiona, a celem staje się kolejny skok w karierze.

Studia, podyplomówki, kursy długoterminowe – czy się opłacają

Czy drugi kierunek studiów ma sens dla doradcy z doświadczeniem

Osoba, która ma już kilka lat w banku, czasem myśli o drugim kierunku studiów z finansów czy rachunkowości. To duży koszt czasowy – 3 lata zaocznie to kilkadziesiąt weekendów rocznie. Z punktu widzenia efektywności bardziej opłaca się:

  • uzupełnić luki tematyczne intensywnymi kursami z analizy finansowej i rachunkowości,
  • zrobić 1–2 dobrze dobrane podyplomówki zamiast pełnych studiów,
  • maksymalnie korzystać z praktyki w banku (wnioski kredytowe, praca z analitykami).

Drugi kierunek ma sens głównie wtedy, gdy pierwsze wykształcenie jest całkowicie „z innej bajki” i planem jest szeroka zmiana nie tylko w ramach banku, ale całej branży (np. przejście do audytu, dużej firmy konsultingowej). Do samej roli analityka kredytowego zwykle wystarczy mocna baza kursowa i praktyka.

Podyplomówki z finansów i bankowości – jak wybierać z głową

Studia podyplomowe są kompromisem między czasem a prestiżem dyplomu. Wybór programu najlepiej oprzeć na trzech pytaniach:

  1. Czy w kadrze są praktycy z banków, a nie tylko pracownicy naukowi?
  2. Czy część zajęć to case’y z realnymi sprawozdaniami, politykami kredytowymi i decyzjami?
  3. Czy program ma moduły z Excela/BI lub pracy na danych, a nie wyłącznie teorię?

Podyplomówka, która spełnia te warunki, daje nie tylko papier, ale też realne narzędzia do pokazania się na rekrutacji: projekty, analizy, prezentacje. To ważniejsze niż sam tytuł na dyplomie.

Intensywne bootcampy i szkoły analizy danych

Na rynku pojawiło się wiele bootcampów z analizy danych i data science. Kuszą obietnicą szybkiej zmiany zawodu, ale zwykle są droższe niż klasyczne kursy i wymagają kilku miesięcy dużego zaangażowania. Z perspektywy doradcy celującego w analitykę bankową opłacalność rośnie, jeśli:

  • część programu dotyczy biznesu i finansów, a nie tylko technicznego programowania,
  • masz możliwość wykorzystania nowych umiejętności w aktualnym banku (np. przejście do zespołu BI, raportowania, ryzyka modeli),
  • chcesz w dłuższej perspektywie wyjść poza klasyczną analizę kredytową w stronę zaawansowanej analityki danych.

Dla kogoś, kto po prostu chce zacząć jako analityk w dziale kredytów MŚP, to bywa armatą na muchę. Lepiej zacząć od tańszych kursów z SQL, Excela i Power BI, a bootcamp zostawić na moment, gdy faktycznie będzie potrzeba wejścia na poziom „data analyst / data scientist”.

Jak łączyć naukę z pełnoetatową pracą doradcy

Przeszkodą nie są same treści, tylko czas. Praca z klientem oznacza często nieregularne godziny, akcje sprzedażowe, nierzadko sobotnie eventy. Z tego powodu rozsądniej wybierać:

  • kursy modułowe, gdzie można przerwać na chwilę i wrócić bez utraty całości,
  • programy z nagraniami, a nie wyłącznie „na żywo”,
  • szkolenia wewnętrzne w godzinach pracy – wtedy bank płaci zarówno za kurs, jak i za Twój czas.

Dobrym trikiem jest też łączenie nauki z bieżącą pracą: jeśli na kursie pojawia się analiza branży transportowej, można od razu przejrzeć portfel własnych klientów z tej branży. Wtedy nauka nie jest „obok” pracy, tylko ją dubluje, a czas wykorzystuje się podwójnie.

Strategia „minimum gwarantowanego efektu” przy ograniczonym budżecie

Przy realnych ograniczeniach finansowych i czasowych rozsądna sekwencja dla doradcy, który chce zostać analitykiem, wygląda zwykle tak:

  1. Wycisnąć maksimum z darmowych i wewnętrznych szkoleń w banku (analiza kredytowa, produkty, ryzyko).
  2. Dołożyć 1–2 konkretne kursy z analizy finansowej i Excela, zakończone praktycznymi projektami.
  3. Przygotować własny „mini-portfolio” analiz i modeli, który można pokazać na rozmowie.
  4. Dopiero potem myśleć o podyplomówce czy większym certyfikacie, gdy nowa rola jest już bliżej niż dalej.

Taka strategia pozwala przesunąć duże wydatki na moment, kiedy ryzyko „nie uda się przeskoczyć do analityki” jest już mniejsze. Jednocześnie daje szybkie, widoczne efekty – w jakości rozmów z klientami, w zrozumieniu decyzji kredytowych i w odbiorze przez przełożonych jako osoby, która „myśli jak analityk”, nawet jeśli jeszcze formalnie nim nie jest.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jak zacząć karierę w bankowości, jeśli chcę zostać analitykiem finansowym?

Najprostszy start to stanowiska „na linii”: doradca klienta, opiekun klienta, kasjer lub specjalista ds. sprzedaży w oddziale albo contact center. Wymagania są tam niższe niż na stanowiskach analitycznych, a dostajesz dostęp do realnych procesów kredytowych, dokumentów klientów i całej „kuchni” banku.

Jeśli Twoim celem jest analiza, od początku sygnalizuj to przełożonemu i bierz na siebie zadania związane z dokumentacją kredytową, trudniejszymi wnioskami, wyjaśnianiem nietypowych przypadków. Dzięki temu szybciej przeskoczysz na stanowiska typu back office, młodszy specjalista ds. oceny ryzyka czy asystent analityka.

Jakie szkolenia wybrać, żeby przejść z doradcy klienta na analityka kredytowego?

Na początek wystarczą krótkie, praktyczne szkolenia z oceny zdolności kredytowej i analizy podstawowych dokumentów finansowych klienta (zaświadczenia o dochodach, PIT, wyciągi bankowe). Ważne są też szkolenia produktowe z kredytów hipotecznych, firmowych i zabezpieczeń – pomagają zrozumieć, co realnie wpływa na ryzyko.

W miarę nabierania doświadczenia celuj w kursy z analizy sprawozdań finansowych (bilans, rachunek zysków i strat, cash flow) oraz szkolenia stricte z oceny ryzyka kredytowego MŚP. To relatywnie niedrogi sposób, żeby zbudować fundament przed droższymi studiami podyplomowymi.

Czy da się zostać analitykiem finansowym bez studiów z finansów lub ekonomii?

Jest to możliwe, ale wymaga nadrobienia teorii i praktyki innymi ścieżkami. Doradcy klienta bez „finansowego” dyplomu często wchodzą w analitykę przez back office, wsparcie sprzedaży, a potem kursy z rachunkowości i analizy finansowej. Liczy się realna umiejętność czytania dokumentów i rozumienia ryzyka, nie tylko nazwa kierunku.

Dobry, budżetowy zestaw to: kurs podstaw rachunkowości finansowej, szkolenie z Excela pod analizy oraz specjalistyczne szkolenie z analizy kredytowej klientów indywidualnych lub firm. Jeśli okaże się, że ta ścieżka Ci odpowiada, dopiero wtedy warto dokładać studia podyplomowe.

Jakie umiejętności z pracy doradcy klienta przydają się później jako analityk?

Z punktu widzenia analityka kluczowe są trzy rzeczy: umiejętność rozmowy z biznesem (doradcami, kierownikami oddziałów, klientami), praktyczna znajomość produktów bankowych oraz obycie z dokumentami klientów. Doradca uczy się zadawać pytania, wyjaśniać trudne kwestie prostym językiem i „wyciągać” z klienta potrzebne informacje.

To przekłada się na sprawniejsze zbieranie danych do analizy, lepsze rozumienie, jak produkty działają w praktyce i łatwiejszą współpracę z działem sprzedaży wtedy, gdy rekomendacja analityka jest dla klienta niewygodna (np. odmowa finansowania lub zaostrzone warunki).

Po ilu latach pracy jako doradca klienta można realnie myśleć o awansie na analityka?

Przy rozsądnym planie kariery pierwsze kroki w stronę analizy są możliwe po około 1,5–3 latach. Kluczowe nie są same lata, tylko to, czy w tym czasie wziąłeś na siebie „trudniejsze” wnioski, pracę z dokumentami i uzupełniłeś braki wiedzy na krótkich szkoleniach.

Jeśli przez kilka lat zajmujesz się wyłącznie prostą sprzedażą i obsługą, bez dotykania ryzyka i dokumentacji, awans będzie trudniejszy. Duży bank da Ci bardziej formalną ścieżkę „doradca → młodszy analityk → analityk”, w mniejszym banku część analityki możesz zacząć robić szybciej w ramach jednego stanowiska.

Czy lepiej celować w duży bank czy bank spółdzielczy, jeśli chcę zostać analitykiem?

Duży bank daje przejrzystą ścieżkę kariery, więcej szkoleń wewnętrznych i lepsze CV na przyszłość, ale przeskok między rolami jest bardziej sformalizowany i czasem wolniejszy. Za to zakres obowiązków jest klarownie podzielony – łatwiej się wyspecjalizować w analizie.

W banku spółdzielczym lub mniejszym komercyjnym szybciej „dotkniesz” analizy, bo jedna osoba często łączy rolę doradcy i wstępnego analityka. To dobre rozwiązanie, jeśli chcesz praktyki „od wszystkiego” i nie przeszkadza Ci mniejsza liczba formalnych szkoleń – brakujące elementy można wtedy uzupełnić tańszymi kursami zewnętrznymi.

Jakie narzędzia i programy powinien znać przyszły analityk finansowy w banku?

Absolutna podstawa to bardzo dobry Excel – tabele przestawne, funkcje finansowe, proste modele i raporty. W wielu działach analitycznych to wystarcza na start, a nauka Excela z kursów online jest tania i szybka w porównaniu z innymi formami kształcenia.

W kolejnych krokach przydają się podstawy SQL (wyciąganie danych z baz), a także znajomość narzędzi BI używanych w danym banku (np. Power BI). Na początek nie ma sensu inwestować w drogie, rozbudowane szkolenia z analityki danych, jeśli nie opanowałeś jeszcze solidnie Excela i podstaw rachunkowości.

Kluczowe Wnioski

  • Start z „linii frontu” (doradca klienta, kasjer, specjalista ds. sprzedaży) jest realnie dobrym, tanim wejściem do bankowości – próg wejścia jest niski, a można szybko poznać procesy, produkty i zachowania klientów.
  • Najbardziej opłacalny krok po obsłudze klienta to stanowiska z elementami back office (młodszy specjalista, asystent analityka, wsparcie sprzedaży), gdzie dochodzi praca z dokumentami i weryfikacją dochodów – to praktyczna szkoła analizy za pensję, a nie za płatny kurs.
  • Przejście do ról analitycznych (analityk kredytowy, finansowy, ryzyka) wymaga już solidnych podstaw z finansów, rachunkowości i narzędzi analitycznych, ale wcześniejsze doświadczenie z klientem znacząco skraca czas wdrożenia i ułatwia komunikację z „biznesem”.
  • W dużych bankach ścieżka awansu jest bardziej stopniowa i sformalizowana, w mniejszych – szybsza, ale mniej uporządkowana; w praktyce oznacza to wybór między stabilnym, dłuższym „marszem” a szybszym zdobywaniem szerokich, choć czasem chaotycznych doświadczeń.
  • Na etapie doradcy klienta opłaca się świadomie „podkradać” obowiązki analityczne: brać trudniejsze wnioski, więcej pracować z dokumentami, uczyć się procedur ryzyka – to darmowe przygotowanie do późniejszej zmiany roli.
  • Kluczowe umiejętności doradcy (rozmowa z klientem, badanie potrzeb, tłumaczenie zawiłych kwestii prostym językiem) stają się później przewagą analityka, który musi sprawnie dogadywać się z działem sprzedaży i menedżerami, zamiast chować się za excelami.
Poprzedni artykułBezprzewodowy Internet w Jeleniej Górze Jagniątkowie: Nowoczesność w Małym Miasteczku
Ryszard Dudek
Ryszard Dudek specjalizuje się w kursach technicznych i uprawnieniach dla branży budowlanej oraz instalacyjnej. Przez lata pracował przy nadzorze inwestycji, dzięki czemu dobrze zna wymagania stawiane elektrykom, operatorom maszyn czy osobom odpowiedzialnym za dozór urządzeń. Na Zabol.pl przygotowuje poradniki o przebiegu egzaminów, kosztach szkoleń i formalnościach urzędowych. Każdy tekst opiera na aktualnych rozporządzeniach, wytycznych UDT i SEP oraz rozmowach z praktykami. Dba, by czytelnik dokładnie wiedział, jakie kroki wykonać, by legalnie i bezpiecznie pracować w zawodzie.